Błędy, półprawdy i dobre teksty. „Secret Service” wrócił

W końcu dotarł. "Secreta" zdążyłem już właściwie przeczytać, zanim doczekałem się go w skrzynce. Ale miło, że wreszcie do mnie z niej zamachał, bo stara, czerwona konwencja okładki i żółte logo z błyskawicą wcale nie zestarzały się tak, jak sugeruje szefostwo pisma forsując białe nie-wiadomo-co. Wcześniej czytałem głównie to, co powszechnie krytykowano na Facebooku i w ...