Ipad Mini jako komputer dla osoby 29+ lat

piątek, Listopad 2, 2012 , , Link 0

Sprawa tekstu na AntyWebie, o której pisałem ostatnio, znalazła dalszy ciąg na AW właśnie. Nie ma co ciągnąć tematu. Zwłaszcza że przyjąłem argumenty drugiej strony i w zamian proponuję Wam mój autorski test Ipada Mini, pierwszy artykuł z cyklu nazwanego roboczo „Nie znam się, więc jestem”.

Wstęp

Ipad Mini to nowy komputer Apple’a bez przycisków, rozmiarowo plasujący się między Iphone 4S (Iphone 5 jest duższy) a Ipad 3 (który tak naprawdę nazywa się „Nowy”, ale niebawem będzie 4, więc między 2 i 4 jest 3, gdyby ktoś nie kumał). Dlaczego więc nie nazywa się Iphone Maxi? To wiedzą tylko słynni designerzy z Cupertino, którzy zasłynęli ostatnio fajnym projektem statku Steve’a Jobsa.

Rozwinięcie

Ipad jaki jest, każdy widzi. W sumie tutaj mógłbym zakończyć pisanie. Wspomnę tylko, że Ipada Mini nie dostałem od dystrybutora, lecz sam kupiłem, czy właściwie pożyczyłem od kolegi z Istore. Jak widzicie, nie mam tu reklam Ipada Mini i nigdy ich nie będzie, nie mam nawet AdWordsów – jestem niezależny, niepokorny i napiszę to, co mi leży na sercu, będę szczery jak żaden z tych skorumpowanych blogerów piszących o technologiach, pijących kawki na start-upach za darmowe kody na appki.

Ipada od innych komputerów Apple odróżnia to, że nie ma klawiatury. Tak się wydaje na pierwszy rzut oka, ale bliższe poznanie – po rozpakowaniu fikuśnego, cieszącego palce pudełeczka – pokazuje, że klawiatura jednak jest. Tyle że w formie przycisków namalowanych na ekranie, a nie takich dotykowych, co niekiedy odpadają z laptopa. Czy to przewaga Ipada? Mini-malna! Haha! Mini-malna, czaicie?

Ekran ma przekątną prawie 8 cali, a więc więcej niż Iphone (nawet 5) i mniej niż Ipad 3 (a także 1, 2 i 4). Czy to dobrze, czy to źle? Zależy jak patrzyć. Trochę dobrze, trochę źle.

Apple zachwala, że w Ipadzie Mini – niezależnie od pojemności dysku jaki wybierzecie – jest 275 tysięcy aplikacji. Dużo! Słynne powiedzenie „na wszystko jest jakaś appka” znajduje tu potwierdzenie, bo faktycznie na Ipada też jest jakaś appka (i to niejedna jak widać). Co polecam? Jest świetna aplikacja naśladująca odgłosy pierdnięcia, ale jako prawdziwy Polak polecam soft „Gdzie jest moja kupa” od polskiego start-upu, który ostatnio poznałem na jakimś fenomenalnym Startapfeście i spędziliśmy długie godziny rozmawiając o fekaliach i przyszłości branży gier (a więc o jednym i tym samym). Aplikacja jest dokładniejsza od map Apple’a, które – jak wiadomo – było ostatnio poddane słusznej krytyce i nie mają nawet kluczowej funkcji ze wspomnianej appki.

Ipad Mini działa bez kabla. Czyli można zabrać go na działkę lub na grzyby. Jak długo trzyma bateria? Zależy jak bardzo jest naładowana.

Kolega pożyczył mi Ipada bez ładowarki. „Na szczęście” – pomyślałem – „mam ładowarkę do Ipoda”. Ipoda, czyli Iphone’a bez telefonu. Ku memu zdziwieniu ładowarka owszem, pasowała do Ipada (bo u geniuszy z Cupertino wszystko jest kompabilne), ale za to Ipad nie miał odpowiedniego miejsca żeby ją podłączyć. Zmniejszyłem moc światła na ekranie i wyłączyłem WiFi, żeby móc spokojnie dokończyć dla was test. Doceńcie to, bo na testy Ipadów mam 2-3 godziny tygodniowo i lepiej żeby w tym czasie bateria mi nie padała.

Trochę zaskakuje fakt, że ekran to nie Retina. Policzyłem piksele i faktycznie coś się nie zgadzało. Czyżby chęć dotarcia z nowym komputerkiem do motłochu, który nie ma na czynsz? Nie wiem, ale ekranik i tak jest super – wyraziste kolory, dobrze widoczne ikonki i animacja płynna jak suw jachtu śp. Steve’a.

Ipad Mini ma kamerę i to oczywista przewaga nad komputerami z normalnymi klawiaturami. Można zrobić zdjęciu psu na ogrodzie, co jest trudne gdy próbujemy to zrobić Makiem (chyba że szwagier trzyma monitor). Jakość zdjęć jest świetna – sfotografowana teściowa wygląda równie brzydko jak w rzeczywistości, a gdy zrobimy zdjęcie rzodkiewce, to potem możemy zgrać je na przykład do Dropboxa i po otwarciu na innym komputerze, na zdjęciu wciąż będzie rzodkiewka.

Jak Ipad Mini wypada na tle konkurencji? Z „Wilkiem i zającem” na Game & Watch nawet nie ma co porównywać – angielski jest mimo wszystko popularniejszy od ruskiego. Ipad jest trochę cięższy od Smart Covera, ale za to łatwiej się rysuje. Z Nexusem nie wiem, kolega z Saturna pożyczył egzemplarz jakiemuś serwisowi technologicznemu, żeby mogli wrzucić fotkę na Fejsa („Już mamy w redakcji!”).

Weredyk

Dla kogo właściwie jest ten Ipad Mini? Skoro napisałem ten wpis pod kątem osoby mającej 29 lat lub więcej, to właśnie dla niej. Ale czy dla każdej? Ja jeżdżąc do pracy rowerem, w pracy pracując na komputerze z przyciskami, a w domu na laptopie, mam co najwyżej godzinę dziennie żeby pobawić się Ipadem – a gdy akurat jest wyładowany i przez godzinę bezskutecznie próbuję go włączyć, to jest to godzina stracona. Gdybym miał bliżej do pracy albo nie miałbym ścieżki rowerowej, to jechałbym autobusem – wówczas Ipad bardziej by mi się przydał. Raz to zresztą robiłem i było zabawnie obserwować, kto będzie szybciej na miejscu – ja czy poranna kupa.

Ipad Mini trafi przede wszystkim do niewykształconej młodzieży, która nie straci życia na podyplomówce i postawi na to, co w życiu ważne – piec hutniczy i młot kowalski. Duża, męska graba idealnie nada się do trzymania Ipada. Grunt to być jednoręcznym, by druga dłoń, mała i gibka, mogła stukać w przyciski na ekranie dotykowym.

Problemem pozostają finanse. Jeśli mimo wszystko ktoś poszedł na studia, to w wieku 29 lat jest prawdopodobnie w trakcie statystycznego roku (via GUS) spędzonego na szukaniu pracy, po roku dziekanki, roku na zmywaku i dwóch latach bezpłatnych staży. Czy taką osobę stać na nietaniego przecież Mini? Jak starzy kupią, to tak.

Ja ze swej strony trochę polecam, a trochę nie. Musicie się zastanowić przed zakupem, czy warto.

PS Jak się komuś tekst nie podoba, to i tak nie może krytykować, bo to opinia, a nie recenzja.

Skomentuj via Facebook