Dlaczego nie wiemy, ile gier sprzedaje się w Polsce?

Odpowiedź jest prosta: bo ktoś inny płaci za to, by wiedzieć. I dlatego wiemy, które miejsca na liście hitów w Stanach Zjednoczonych zajmują Wiedźmin 3 i Dying Light, a nie mamy pojęcia, jak wygląda sprzedaż gier w naszym kraju.

W ostatnich dniach głośno o sprzedaży gier w Stanach Zjednoczonych. Głośno i u nas, bo miejsca w czołowej dziesiątce okupują dwie polskie superprodukcje – Dying Light i Wiedźmin 3. Mamy powody do zadowolenia, ale ja też po cichu trochę zazdroszczę Amerykanom, że takie listy mają.

Zbieraniem informacji o sprzedaży gier na amerykańskim (i nie tylko) rynku zajmuje się NPD Group. W upublicznianych raportach nie podaje dokładnej sprzedaży, lecz jedynie pozbawioną liczb listę. Ale i to wystarcza, by wyrobić sobie opinię na temat tego, kto sobie radzi na rynku dobrze, a kto trochę gorzej.

Znacznie bardziej otwarci są wydawcy w Japonii. Raporty są nie dość, że cotygodniowe, to jeszcze podawane z dokładnością co do jednej sztuki.

A co w Polsce? Niestety, nic. Ale to nie tak, że tych danych nie ma. Wręcz przeciwnie. Analizą sprzedaży na rynku gier zajmuje się firma GfK Polonia i robi to bardzo skrupulatnie – zbiera dane z 1000 sklepów RTV/AGD, 500 sklepów komputerowych i kilkudziesięciu sklepów internetowych.

Ta skrupulatność ma jednak swoją cenę. Klienci – wydawcy i dystrybutorzy – płacą za tę wiedzę kilkadziesiąt tysięcy euro rocznie. W zamian dostają kilkadziesiąt arkuszy excelowych pełnych rozmaitych danych. Wiedzą, które konsole się sprzedają i jakie gry najlepiej sobie radzą, wszystko w różnych odstępach czasu. Wiedza, którą trudno przecenić… i żal się nią dzielić.

Swego czasu pytałem GfK o możliwość upubliczniania informacji o sprzedaży. W końcu byłoby to bardzo ciekawe chyba nie tylko z dziennikarskiego punktu widzenia. Jak jednak odpowiedział mi Michał Gierbisz: „Ta informacja jest częścią raportów komercyjnych i upublicznienie jej zmniejszałoby wartość tych raportów i sens funkcjonowania firmy GfK w tym zakresie”.

Właśnie stąd bierze się kombinowanie wydawców i informowanie o sprzedaży w przedziwny, zawoalowany sposób. O tej propagandzie sukcesu pisałem swego czasu na Polygamii:

„Miło nam poinformować, iż liczba zamówień przedpremierowych gry Battlefield 4 odnotowanych w niespełna tydzień od oficjalnego ujawnienia tytułu jest niemal trzykrotnie wyższa, niż w przypadku trzeciej odsłony serii w analogicznym okresie. Warto nadmienić, że wzrost w odniesieniu do poprzedniej części odnotowany został w przypadku wszystkich trzech wersji platformowych. Przypomnijmy, iż przed swoją premierą Battlefield 3 zamówiony został w sumie blisko 26 tys.”

I tak dalej.

Swego czasu Microsoft wychodził z siebie, by móc jakoś opowiedzieć o dobrej sprzedaży Xboksa 360 – u kresu świetności poprzedniej generacji konsola MS bardzo dobrze radziła sobie na rynku. Poza woltyżerką procentami znalazły się też dane z raportu GfK Polonia. W informacji prasowej z września 2014 roku mogliśmy przeczytać:

„W międzyczasie sytuacja jednak się zmieniła, a Xbox 360 od dłuższego czasu jest najczęściej kupowaną w Polsce konsolą. Od początku roku sytuacja rynkowa jest dla nas bardzo korzystna. W okresie styczeń-lipiec tego roku osiągnęliśmy prawie 38% udział rynkowy (sprzedaż ilościowa) w kategorii konsol stacjonarnych.”

Wcześniej, w kwietniu 2014 roku, o sprzedaży informowało Sony (fragment z Forsal.pl):

- Według GFK Polonia od początku 2014 r. do końca lutego udział Sony w rynku konsol domowych wynosił 62 proc. Tylko w lutym konsole PS3 i PS4 osiągnęły  poziom 70 proc. udziałów w rynku  – mówi Marcin Ziobrowski,  dyrektor zarządzający Sony Computer Entertainment Polska. Dodaje, że z badań wynika, iż 40 proc. tych którzy kupili PS4, to są nowe osoby niemające wcześniej konsoli Sony. – Spora grupa osób nadal kupuje PS3, głównie ze względu na dużą liczbę gier dostępnych na tę konsolę. W tej chwili ok. 50 proc. sprzedanych przez nas konsol, to model PS3 – informuje Marcin Ziobrowski.

Redakcje, które powołały się na ten fragment, otrzymały później od GfK Polonia prośbę o skorygowanie informacji, gdyż serwis „podał nieprawdziwą i nieautoryzowaną informację na temat wzrostu sprzedaży konsol w Polsce (pierwszy akapit tekstu) powołując się na dane GfK Polonia”. Jak można domniemywać – SCEP nie dogadał z firmą, co dokładnie może zakomunikować na zewnątrz.

Raporty GfK to skarbnica wiedzy, przydatna nie tylko do śledzenia wyników sprzedaży, ale i obserwacji zmieniających się trendów. Swego czasu można było zadumać się nad doskonałymi wynikami sprzedaży Kinect Star Wars czy kolejnych części Dance Central, na głowę bijących sprzedaż kolejnych odsłon Halo czy Uncharted. Dziś można zobaczyć kilkukrotną przewagę w sprzedaży PS4 względem Xboksa One, ale i słabiutką sprzedaż mocno promowanego przez SCEP Bloodborne. Nie, nie mamy stałego dostępu do GfK Polonia. Bardzo byśmy chcieli, ale kary związane z udostępnianiem wyników odstraszają informatorów.

Świetnie było wiedzieć, co się najlepiej sprzedaje. Niestety, wydawcy i dystrybutorzy trzymają rękę na wynikach, a GfK Polonia dba, by się nimi nie dzielili. Co można zrozumieć, bo cóż by z tego mieli poza tym, że zaspokoilibyśmy głód wiedzy?

email

Skomentuj via Facebook