Bojkot Euro Truck Simulatora 2! Śląsk zawsze polski!

poniedziałek, Wrzesień 24, 2012 , , Link 0

Naiwne platformiane lemingi mogą sobie sądzić, że wydanie Euro Truck Simulatora 2 ze śląską wersją językową to PR-owy strzał w dziesiątkę. Że o grze powiedzą wszystkie rodzime media, a tancerki z Listy Śląskich Szlagierów na TV Silesia z podniecenia zdejmą koronkową bieliznę z Koniakowa (zawsze polskiego). Przez głowę.

Lista Śląskich Szlagierów bez cienia gwary śląskiej. Na takie ustępstwa dobrodusznie możemy iść

Na szczęście kolega autor Jakub Kralka we wzniosłym patriotycznym tekście na Spider’s Web nazwał rzecz po imieniu i wskazał niecne praktyki dystrybutora. Nie chodzi o PR, nie chodzi o gacie. Chodzi o to, co w życiu ważne:

Mam nadzieję, że nie jest to w każdym razie element gry politycznej. Nie dalej jak kilkanaście miesięcy temu padły słynne słowa o „zakamuflowanej opcji niemieckiej”, co zaowocowało lawiną głupich deklaracji np. ze strony celebrytów, którzy w spisie powszechnym oznajmiali, że są stuprocentowymi Ślązakami, choć ostatnio w okolicy byli 20 lat i chyba zresztą był to tak właściwie jednak Szczecin [zawsze śląski – dop. red.].

Zgadza się! CD Projekt, który jak przystało na krzewiciela polskiej kultury podatki płaci na Cyprze, w nader widoczny sposób walczy z polskością przez wspieranie separatystycznego ducha na Śląsku. Nie od dziś wiadomo, że na Śląsku mieszkają przede wszystkim Niemcy mówiący po niemiecku z polskim akcentem, który może brzmieć jak śląski. Od zawsze na bakier z Koroną, plotący o Silesii i na każdym kroku próbujący poluźnić więzy łączące Stalinogród z Warszawą (zawsze polską). No i w całym swym separatyzmie dzielący się jeszcze bardziej, bo wymyślili sobie jakieś Zagłębie i próbują przekonać resztę kraju, że to jakiś odrębny region.

"Pauzuj albo odpauzuj szpil"? Już ja wiem, które to pieruny ze Ślunska promują takie szwabskie słówka...

Zamiast wspierać polski język i dokładać do Euro Truck Simulator darmowy zeszyt w linie, mamy więc śląską gwarę. Ba, mało tego: nie dość, że gwarę, to jeszcze język. Kolega autor nie dał się omamić i chociaż CD Projekt nigdzie nie pisze wprost „język śląski”, to haniebna intencja dystrybutora kole w oczy:

Decyzja CD Projektu jest tym dziwniejsza, że według licznych źródeł śląski tak naprawdę nie jest nawet oficjalnym językiem. Jeśli przejrzymy listę uznanych pomocniczych języków urzędowych na terenie Rzeczypospolitej Polskiej to spotkamy się nawet z przejawami niemieckiego, kaszubskiego, litewskiego i białoruskiego. Nie ma wśród nich śląskiego.

Powstaje zatem pytanie: po co komu na Śląsku przejawy ciężarówki? Nie dość, że odległości między miastami niewielkie, bo kopalnia na kopalni, a z Nikiszowca wszędzie blisko, to jeszcze promować ciężarówki? Trafnie jednak zauważa kolega autor:

Znam kilka osób z okolic śląska, to normalni ludzie, bez jakiejś przesadnej pasji związanej z ciężarówkami.

I proszę, społeczne badanie focusowe kasuje Cypryjczyków doszczętnie.

Niestety, Śląsk wzorem Kraju Basków lubi swą odrębność pokazywać. Wszelkie próby należy jednak tłamsić w zarodku, bo, jak po raz kolejny słusznie wskazuje kolega autor:

MSW ma też spore wątpliwości co do uznania samej narodowości śląskiej, więc tym bardziej należy się zastanowić czy CD Projekt promując folklor nie godzi przy tym w jedność Państwa Polskiego.

O ile w każdej kwestii klepię kolegę autora po ramieniu, tak w pewnej się zgodzić nie mogę. Mianowicie:

Warto też zadać pytanie, że jeśli gwara, to czemu akurat tylko ta.

Broń Boże! Kaszubi z tymi ich węgierskimi „tegeszmege”? Poznaniacy i DLC z wożeniem pyr i unikaniem bimb? O nie, moi drodzy, wszelkie odstępstwa od polskości trzeba tępić. Linijką po łapach i zsyłką na tajne komplety.

Piękno polskiego języka w pełnej krasie. Po kiego komu ten śląski?

Zresztą polski przemysł gier od dawien dawna cierpi na zanik tożsamości narodowej. Co wezmę grę do ręki, to do wyboru języki: angielski, niemiecki, francuski, włoski i hiszpański. Rozbiorca i państwa ententy, które tyłka nie ruszyły, gdy ruszyć było trzeba w trzydziestym dziewiątym. Unijny krwiopijca nie dość, że rolnikom nie dopłaca tyle ile powinien, to mentalnie smaga biczem po plecach narodowych wieszczów, wystrzegając się języka polskiego w grach za wszelką cenę.

Drzymała się w wozie przewraca.

Najgorsza jest jednak Cenega, która zazwyczaj daje do wyboru język polski i rosyjski. Nu paga… to znaczy na pohybel! Nie po to pradziadek cudował nad Wisłą, nie po to przodkowie muszkiety Piłsudskiemu nabijali, byśmy teraz mogli znosić taką potwarz. Lech tak, Czech i Rus wypierniczać za Bug (i tę rzekę na południu). Co gra od Cenegi, to czuję się jakby Powstanie Listopadowe zaczynało się na nowo. Karabiny błyszczą, szary strój…

Bądźcie czujni i wypatrujcie każdej próby zrobienia z Polaka niepatriotycznego bezpaństwowca. Śląsk zawsze polski! Nie po to przelewaliśmy krew za plebiscyty i za wybory Miss Polski, żeby teraz dostawać w twarz.

email

Skomentuj via Facebook